top of page
Szukaj
  • Zdjęcie autoraMateusz Górecki

Podróżnik- dziwna istota

Pomyśl, każdy normalny człowieczyna kiedy zarobi kilka dodatkowych srebrników w swojej pracy jedzie do Ikei po nową sofę, albo inwestuje w świetny model eleganckiego smartfona. Wiesz coś namacalnego, coś co zostanie na długi czas. Podróżnik natomiast to istota bardzo dziwna. Osobnik ten najpierw rozkłada swoją już-dawno-zużytą mapę świata, albo bierze do ręki wielki globus, kręci nim, zatrzymując palcem w losowym miejscu. Cieszy się(nie wiadomo dlaczego), gdy kupuje bilet i wyrusza w podróż.


Dalej? Trudniej? Dziwniej? Tym lepiej! Wiesz, gdyby jeszcze to podróżować chciał w normalnych warunkach. Łóżko, prysznic, drinki z palemką, może jakaś sauna, albo basen. Nic z tego!

Podstawowym atrybutem naszego osobnika jest kawa, albo yerba mate.


Dlaczego? Kofeina jest idealnym rozwiązaniem na podtrzymywanie go w stanie „wybudzenia”. Musi mieć dużo siły zarywając noce urządzając coraz to nowe polowanie w dżungli biletów. Planowania trasy. Tropiąc ceny i rozkłady. Podglądając wszelakie wskazówki i rady.

Drukuje informacje. Odkurza mapy. Bierze notatnik z adresami. Szuka podstawowych zwrotów, które w normalnym świecie byłyby całkowicie bezużyteczne. Czy nie łatwiej zapukać do biura podróży? Szybciej. Bez problemów. Całego zamieszania. Miły Pan wytłumaczy. Poleci. Jeszcze zniżkę da! Rach-ciach, kilka minut i można jechać- otwarty bar, basen, leżenie plackiem na plaży!

Urocze noce na lotniskowej podłodze. Setki przesiadek. Dziesiątki godzin w rozlatujących się autobusach i zawsze-się-spóźniających pociągach.


A może nawet autostop. Czatowanie w krzakach. Bieganie po autostradzie w poszukiwaniu najlepszej zatoczki. Przemoczenie w namiocie. A na deser jacyś lokalsi? To zaproszą na winko, obiad postawią, drogę krótszą wskażą. Czy to ufać warto?


Tacy pomocni– pewnie jakiś interes mają! Można przecież w jeden samolot wsiąść. Na spokojnie. Bez nerwów. Biuro zapewni nawet odbiór z lotniska. Kulturka pełna!

Plecak bierze. Targa go ze sobą kilometrów tyle! Przecież męczące to! A jakie niewygodne! Pomną się tam rzeczy, ogólnie jakoś nieprofesjonalnie tak! Czemu w walizkę się nie spakuje? Kółka to ma. Łatwo się transportuje. Wszystko, w jak najlepszym porządku ułożone zostaje! A plecak ten to upchany niesłychanie, bo mało rzeczy chcą zabierać, bo to i lotów tańszych szukają. Ale jak to na wakacjach tylko w 4 koszulkach, i dwóch parach spodni się pokazać?


Później zdjęcia na fejsbuka wstawią. Jak to tak, że w ciuchach tych samych, na każdym zdjęciu się pojawiają! To nie wypada! A jeszcze prać to i wieszać gdzie popadnie. Nonsens!

A gdzie to spać? „Wszędzie!” Odpowiada! W najlepszym wypadku hostel tani, ale też wieloosobowy, kilkanaście osób w środku najlepiej! Poza tym najlepsze miejsca to krzaki, parki. Oszczędza na noclegach jeżdżąc autobusami nocnymi. Namioty- w chłodniejsze dni bez ogrzewania, w cieplejsze bez klimatyzacji. Coachsurfing- szuka obcych ludzi, lokalsów najlepiej i śpi u nich na kanapie, na karimacie, czy gdziekolwiek mu wskażą.

Świadomości nie ma o tych ludziach złych, o zamiarach niecnych. Przecież mogą okraść. Otruć. Znieważyć. I po co w takich klatkach się męczyć?

Często bez prądu, internetów i najnowszych informacji z polityki światka zacnego egzystuje. Czy po to rewolucje przeprowadzaliśmy, portale społecznościowe tworzyliśmy, żeby teraz takie stworzenie opór stawiało i w stronę jaskiń dążyło?

Pijany podróżą zaczyna być. Zaczepia. Zagaduje. Uśmiech mu z twarzy nie schodzi. Jakby na proszkach jakiś był. A to kulturę poznać chce. A to z lokalnymi obiad zjeść. Dzielnicę ciekawą odwiedzić.

Spotykają się podczas stopowania na stacji benzynowej, albo na wylotówce. Ręce sobie podają. Ściskają się. Doświadczeniami wymieniają. Bez cienia podejrzeń. Bez wątpliwości. Mapy rozkładają. Jedzą razem. A w przypadkach skrajnych nawet w podróż razem jechać zaczynają! Niespotykany brak wyobraźni!


Je rzeczy dziwne, różne-różniste. Często smak pierwszy raz w ustach mając. Czy nie lepiej jakiegoś mac’a, kefsa, albo kebaba wszamać? Przecież to znane i lubiane. Wszędzie podobne w miarę. Bezpieczne przede wszystkim! A nie po bazarach się włóczyć! Na ulicach potraw próbować!


Do gazet się nie kwapi podczas podróży. Światli ludzie, a zainteresowania wydarzeniami brak całkowity! Ignoranci!

Do domu wraca osobnik nasz. Próg przekracza trampkiem zniszczonym od przemierzania tych kilometrów wszystkich. Brudny. Przemoczony. Włosy w nieładzie. Skóra twarda. Broda zapuszczona. Czupryna przydługa. A jaki uśmiechnięty i opalony. A z czego on się tak cieszy. Tak promienieje? Czy on pijany jeszcze, że z taką pasją o podróży opowiada? Pewnie specyfiki jakieś brał, bo zauroczony, oczarowany kulturami obcymi. Spotkanymi ludźmi. Zdartymi od gadania strunami. A nie lepiej to w internetach poszukać filmów? Relacji? Zdjęć? Z piwem w ręce i schabowym na talerzu przemierzyć te wszystkie tereny?

No powiedz sam- czy podróżnik to nie jest istota dziwna?

4 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Zły odlot

留言


bottom of page